Zwrot ws. Marcina Romanowskiego. Sąd nie miał wątpliwości
Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin posiedzenia w sprawie wniosku Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Jak przekazał adwokat polityka, Bartosz Lewandowski, sąd zajmie się sprawą 30 września 2026 roku o godz. 13:30.
To właśnie wtedy może zapaść decyzja w sprawie dokumentu, o który polityk PiS zwrócił się w związku z prowadzonym przeciwko niemu postępowaniem.
Romanowski chce listu żelaznego. Prokuratura reaguje
We wniosku o wydanie listu żelaznego Marcin Romanowski wskazał jako miejsce swojego pobytu Tyraspol, stolicę Naddniestrza, czyli separatystycznego regionu Mołdawii, który pozostaje poza kontrolą mołdawskich władz i jest silnie uzależniony od Rosji.
Polityk PiS podał nawet konkretny adres, pod którym miał przebywać. Jak wynika jednak z informacji przywoływanych w sprawie, w miejscu wskazanym przez Romanowskiego według internetowych map znajduje się pusty teren.
Marcin Romanowski utrzymuje, że przebywa w Naddniestrzu i jest gotów współpracować z wymiarem sprawiedliwości. Warunek jest jeden: chce odpowiadać na zarzuty z wolnej stopy.
18 sierpnia stanowisko w tej sprawie Prokuratura Krajowa przekazała Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Prokuratorzy sprzeciwili się wydaniu politykowi PiS listu żelaznego i uznali, że nie ma podstaw do uwzględnienia jego wniosku.
Śledczy wskazali kilka powodów. Wątpliwości wzbudziły m.in. okoliczności związane z wysłaniem dokumentu, w tym opóźnienie w jego nadaniu oraz fakt, że przesyłka miała zostać wysłana z miejsca innego niż deklarowane przez Marcina Romanowskiego miejsce pobytu.
Wątpliwości dotyczą również tego, czy były wiceminister sprawiedliwości rzeczywiście przebywa w Naddniestrzu.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Mołdawii przekazało, że według oficjalnych danych Marcin Romanowski nie wjechał do Mołdawii przez przejścia graniczne kontrolowane przez tamtejsze władze. Z danych służb wynika również, że osoba posługująca się imieniem i nazwiskiem „Marcin Romanowski” nie przekraczała w ostatnich latach granic Mołdawii, Rumunii ani Ukrainy.
Marcin Romanowski zmienił tożsamość?
Poseł PiS twierdzi jednak, że posługuje się paszportem wystawionym na inną tożsamość. To – w jego ocenie – może tłumaczyć brak jego danych w oficjalnych rejestrach.
Prokuratura interpretuje tę sytuację inaczej. Zdaniem śledczych korzystanie z dokumentów wystawionych na inną tożsamość może wskazywać na próbę uniknięcia odpowiedzialności, a jednocześnie podważać wiarygodność deklaracji polityka dotyczących jego miejsca pobytu.
Co więcej, jak informowała „Rzeczpospolita”, nie ma pewności, czy dokument rzeczywiście został sporządzony przez polityka. Ani sąd, ani prokuratura nie otrzymały formalnego wniosku o udostępnienie oryginału listu i koperty, a działania służb dotyczące dokumentów miały mieć nieformalny charakter.